Dowiedz się, jak budować startup zaczynając od bolesnych problemów, a nie błyszczących pomysłów. Znajdź prawdziwy popyt, szybko waliduj i wygrywaj dzięki jasnej wartości.

Bolesny problem to coś, czego ludzie doświadczają w codziennej pracy lub życiu — coś, co regularnie kosztuje ich czas, pieniądze, przychody, sen, reputację lub naraża na ryzyko zgodności. Nie „interesują się” jego rozwiązaniem; już próbują go zredukować, nawet jeśli ich obecne rozwiązanie jest chaotyczne (arkusze, ręczne obejścia, zatrudnianie tymczasowych pracowników albo po prostu znoszenie tego).
Modny pomysł to przeciwieństwo: nowy, sprytny lub ekscytujący — ale niezwiązany z silnym, częstym i kosztownym problemem. Ludzie mogą powiedzieć, że to „fajne” albo „używałbym tego”, ale nie zmieniają zachowań ani nie wydzielają budżetu, by to mieć.
Ból tworzy pilność. Jeśli problem jest wystarczająco kosztowny lub ryzykowny, ludzie szybko zwracają uwagę: odpowiadają na e-maile, umawiają spotkania i testują alternatywy. Ból tworzy też budżet: firmy finansują problemy, które zagrażają przychodom, spalają godziny płacowe lub zwiększają ekspozycję. Osoby prywatne płacą za rozwiązania, które oszczędzają czas, redukują stres lub zapobiegają gorszemu scenariuszowi.
Modne pomysły konkurują zwykle z „może później”. Jeśli brak natychmiastowych konsekwencji za zignorowanie, pomysł przegrywa z innymi priorytetami.
Przewodnik podąża powtarzalną ścieżką:
Nie chodzi o obstawianie miesięcy na duże budowanie. Będziesz prowadzić małe testy — krótkie rozmowy, lekkie prototypy, przedsprzedaże i wąskie MVP — by udowodnić, że istnieje bolesny problem z prawdziwą gotowością do zapłaty. Jeśli ból nie występuje, dowiesz się o tym wcześnie i możesz pivotować, zawęzić zakres lub odejść bez żalu.
„Modny pomysł” łatwo polubić i trudno sprzedać. Zbiera komplementy, polubienia i zachętę „powinieneś to zbudować” — ale podziw nie przekłada się na startup z ukierunkowaniem na problem i realną chęcią zapłaty.
Gdy pomysł nie jest powiązany z ostrym punktem bólu startupu, pojawiają się te same symptomy:
Umiarkowany ból tworzy wieczne zwlekanie. Jeśli Twój produkt pomaga w czymś „irytującym” zamiast „kosztownym”, kupujący odkładają decyzję na zawsze: „Porozmawiamy w następnym kwartale.” To zabójcze dla wejścia na rynek, bo pilność to to, co zmienia rozmowy w decyzje.
Dlatego customer discovery powinno skupiać się mniej na tym, co ludzie lubią, a bardziej na tym, co już próbowali naprawić — szczególnie tam, gdzie stawka to czas, pieniądze lub reputacja. W terminologii jobs-to-be-done: jakie zadanie zawodzi i jaki jest koszt porażki?
Nowatorskie funkcje chwilowo maskują słaby popyt. Wczesni użytkownicy mogą testować, dzielić się i chwalić design — a jednocześnie odmawiać integracji z workflowami lub zapłacenia. Nowość zwiększa uwagę, nie zaangażowanie.
Celem walidacji pomysłu nie jest podziw. To mierzalna ulga: krótsze cykle, mniej błędów, mniej pracy ręcznej, niższe ryzyko, szybsze przychody. Jeśli nie potrafisz nazwać i zmierzyć ulgi, Twoje MVP oparte na bólu będzie miało trudności z adopcją.
Modne pomysły są ekscytujące, ale bolesne problemy mają przyciąganie. Aby pozostać uczciwym, użyj szybkiego „wyniku bólu” zanim zakochasz się w rozwiązaniu.
Nadaj każdemu wymiarowi ocenę 1–5, a potem pomnóż.
Problem, który występuje tygodniowo (4), blokuje pracę (5) i kosztuje 2k USD/miesiąc (4), ma wynik 80. Rzadkie, drobne irytacje zwykle nie mają szans.
Zapisz trzy role:
Wysoki ból bez jasnego kupującego często kończy się „wszyscy się zgadzają, nikt nie płaci.” Najlepsze okazje mają ból i budżet zgrane — albo silnego wewnętrznego adwokata, który potrafi przetłumaczyć ból użytkownika na biznesowy uzasadnienie.
Ból staje się pilny, gdy jest zegar:
Jeśli klient mówi „zajmiemy się tym w następnym kwartale”, Twój wynik bólu jest prawdopodobnie przeszacowany.
Obejścia to dowód, że ktoś już płaci — tylko nie Twoim produktem. Szukaj:
Im więcej wysiłku ludzie wkładają, by uniknąć problemu, tym większa szansa, że zapłacą za ulgę.
Bolesny problem zamienia się w biznes, gdy należy do prawdziwej osoby, w prawdziwej sytuacji, z realnymi ograniczeniami (czas, budżet, narzędzia, zgody). „Małe firmy” czy „twórcy” to za szeroko — ból się rozmywa, a tempo nauki zwalnia.
Wybranie konkretnego klienta i kontekstu pozwala:
Startując szeroko, każda rozmowa brzmi inaczej i kończysz budując elastyczny produkt, który pasuje do nikogo dobrze.
Szukaj miejsc, gdzie ludzie narzekają z pilnością i szczegółami — zwłaszcza jeśli ten sam problem pojawia się wielokrotnie:
Skoncentrowany ból wygląda jak powtarzające się scenariusze, silne emocje („to nas zabija”) i ludzie już wydający czas lub pieniądze na załatwienie sprawy.
Użyj tego, by zdefiniować pierwszego docelowego klienta:
Jeśli nie potrafisz wypełnić „gdzie ich znaleźć w tym tygodniu”, odbiorca jest ciągle zbyt niejasny.
Customer discovery to nie pytanie, czy ktoś „lubi” Twój pomysł. To odkrywanie, co robią dziś, by radzić sobie z bolesną sytuacją — i ile ich to kosztuje.
Pytania o opinię („Użyłbyś tego?”, „Podoba Ci się?”) dają uprzejme, niedokładne odpowiedzi. Pytania o zachowanie ujawniają rzeczywistość.
Spróbuj:
Przecinaj ogólniki, prosząc o konkretny, niedawny przypadek:
Jeśli nie potrafią przypomnieć sobie niedawnego przykładu, ból może być sporadyczny albo nieistotny.
Ból jest mierzalny. Podczas opowieści słuchaj (i pytaj o) koszty:
Unikaj opisywania rozwiązania lub proszenia o walidację. Zbieraj wiele historii, potem szukaj powtarzalnych wyzwalaczy, obejść i konsekwencji.
Przydatne zamknięcie rozmowy: „Gdybyś mógł machnąć różdżką i zmienić jedną rzecz w tym procesie, co by to było i dlaczego?”
Po kilku rozmowach będziesz mieć kartki cytatów i anegdot. Cel teraz to zamienić ten bałagan w jasną, uszeregowaną listę problemów — żebyś nie budował wokół najbardziej rozrywkowej historii zamiast najbardziej bolesnej.
Wyodrębnij problemy, nie prośby o funkcje. Wyróżnij momenty, gdy osoba opisuje tarcia, opóźnienia, ryzyko, zażenowanie, dodatkową pracę lub utracone pieniądze. Grupuj podobne momenty pod jedną etykietą problemu.
Stwórz prostą tabelę z kolumnami: Problem, Kto powiedział, Częstotliwość, Nasilenie, Obecne obejście, Koszt obejścia. Uszereguj problemy wykorzystując szybki wynik (np. 1–5 dla częstotliwości i 1–5 dla nasilenia). Pomnożenie pokaże Ci, co jest konsekwentnie bolesne.
Zwracaj uwagę na dokładne frazy, które klienci powtarzają: „Nienawidzę…”, „Zawsze się psuje, gdy…”, „Utknąłem, czekając na…”. Powtarzalne sformułowania to sygnał, że problem jest na pierwszym planie.
Patrz też na powtarzalne konsekwencje — one często są silniejsze niż same skargi:
Napisz jedno zdanie, które wymusza klarowność:
Dla [konkretnego klienta] w [konkretnym kontekście], [problem] zdarza się kiedy [wyzwalacz], powodując [bolesną konsekwencję], ponieważ [przyczyna źródłowa].
Jeśli nie potrafisz wypełnić każdego nawiasu na podstawie prawdziwych cytatów, nie skończyłeś.
Odrzuć wszystko, co:
To, co zostanie, to najlepszy kandydat na problem wart rozwiązania.
Walidacja to nie „Czy ludzie to lubią?” To „Czy ktoś zobowiąże się czasem, reputacją lub pieniędzmi, by to naprawić?” Zanim napiszesz kod, szukaj konkretnych dowodów, że ból jest wystarczający, by wymusić działanie.
Najlepsze sygnały to zaangażowanie:
Stwórz prostą stronę z jedną konkretna ofertą: dla kogo to jest, jaka bolesna sytuacja, obiecany rezultat i jasne CTA (zarezerwuj rozmowę, dołącz do pilota, wpłać depozyt). Potem adresuj ją do ludzi, którzy pasują do kontekstu.
Celem nie jest ruch. Celem są rozmowy z kwalifikowanymi kupującymi. Kilkanaście wysokiej jakości kontaktów przewyższy tysiąc przypadkowych kliknięć.
Unikaj „Ile byś zapłacił?” Zamiast tego zakotwiczaj cenę do obecnych alternatyw:
Zdecyduj z wyprzedzeniem, co oznacza „zaliczenie” testu: liczba umówionych rozmów z kwalifikowanymi osobami, zobowiązania do pilota, kwota depozytu, lub współczynnik konwersji z outreachu do następnego kroku. Jeśli nie potrafisz ustawić progu, nie testujesz — masz nadzieję.
MVP to nie pomniejszona wersja wymarzonego produktu. To najmniejszy sposób, by przynieść rzeczywiste, zauważalne zmniejszenie bólu klienta.
Napisz rezultat prostym językiem:
Uczyń to mierzalnym i natychmiastowym.
Przykłady:
Ten wynik staje się celem Twojego MVP. Reszta jest opcjonalna.
Jeśli funkcja nie skraca czasu do ulgi, nie zmniejsza wysiłku ani nie redukuje ryzyka, nie jest MVP. Wczesni klienci wybaczą niedoskonałości, gdy ból spadnie szybko; nie wybaczą „miłych dodatków”, które opóźniają ulgę.
Zasada: wypuść pierwszą wersję, która potrafi dostarczyć rezultat przynajmniej raz dla realnego klienta, end-to-end.
By szybciej się uczyć, zamień software na ludzi tam, gdzie to konieczne:
Praca ręczna nie jest porażką; to sposób, by odkryć, co trzeba zautomatyzować później.
Gdy liczy się czas, używaj narzędzi, które pozwalają prototypować workflow i iterować w dniach, nie tygodniach. Na przykład platforma vibe-codingowa taka jak Koder.ai może być tu przydatna: opisujesz workflow w czacie, generujesz działającą aplikację webową (często React na froncie z backendem Go + PostgreSQL), a potem poprawiasz ją, ucząc się od pilotów. Jeśli test zadziała, eksportujesz kod źródłowy i kontynuujesz budowę; jeśli nie, zminimalizowałeś koszty utopione.
Funkcje takie jak tryb planowania, snapshoty i rollback pomagają też prowadzić kontrolowane eksperymenty MVP bez ryzyka, że każda zmiana będzie kosztownym przebudowaniem.
Sporządź notatkę i podziel się z wczesnymi klientami:
Celem jest ulga, dowód popytu i jasność, co budować dalej — nie perfekcja.
Pozycjonowanie to nie „co produkt robi”. To jasna obietnica skierowana do konkretnej osoby w konkretnej sytuacji: masz ten bolesny problem, a my pomagamy osiągnąć ten rezultat. Jeśli Twoje pozycjonowanie brzmi jak lista funkcji, zmuszasz klientów do tłumaczenia.
Użyj prostej struktury i bądź konkretny:
„Dla X, którzy zmagają się z Y, dostarczamy Z rezultat.”
Przykłady:
Zauważ, że rezultat to to, czego chcą, a nie to, co zbudowałeś.
Klienci nie kupują „lepiej”. Kupują mniej ryzyka, mniej czasu, więcej pieniędzy, mniej błędów. Przetłumacz ból na rezultaty, które możesz wskazać:
Jeśli nie potrafisz tego mierzyć, wybierz proxy („mniej przekazywań”, „jedno źródło prawdy”, „reakcja w tym samym dniu”) i dopracuj po realnym użyciu.
Najlepsze teksty często to bezpośrednie cytaty z rozmów discovery. Trzymaj zbiór dokładnych fraz klientów („Ciągle gonię za…”, „Jesteśmy ślepi aż do końca miesiąca…”).
Odbijaj te słowa:
Zastrzeżenia to zwykle porównania do tego, co już robią. Wypisz prawdziwe alternatywy (arkusze, narzędzie ogólne, agencja, „nie robić nic”) i odpowiedz wprost:
Silne pozycjonowanie sprawia, że zakup przypomina ulgę, nie ryzyko.
Wczesny go-to-market to nie hack wzrostu. To misja znalezienia prawdy. Celem jest potwierdzić (lub obalić), że ból jest realny, częsty i kosztowny na tyle, by ludzie zmienili zachowanie i zapłacili za ulgę.
Wybierz kanał, który szybko postawi Cię twarzą w twarz z kupującymi:
Nie rozpraszaj się na pięć kanałów. Jeden wystarczy, dopóki nie potrafisz konsekwentnie umawiać rozmów.
Traktuj każdą prezentację jak rozmowę kwalifikacyjną z ceną. Testujesz:
Jeśli ludzie nie zrobią następnego kroku — trial, pilot, płatny test — to ważna lekcja.
Utrzymuj proste i mierzalne metryki:
Obserwuj, gdzie tracisz ludzi. Jeśli rozmowy przechodzą na pilotaże, a pilotaże nie konwertują na płatne — Twoje MVP może nie dostarczać ulgi wystarczająco szybko lub sprzedajesz niewłaściwemu kupującemu.
Każde „nie” powinno mieć powód. Zapisuj go słowo w słowo i taguj (timing, cena, zaufanie, brak funkcji, niewłaściwa persona, niejasna wartość). Następnie wprowadź to do:
Celem wczesnej sprzedaży nie jest wygrywanie argumentów — to skompresowanie nauki z miesięcy do tygodni.
Modny pomysł może przynieść rejestracje. Bolesny problem sprawia, że ludzie zmieniają zachowanie, zostają i płacą. Celem metryk jest proste: udowodnić, że użytkownicy osiągają realny rezultat — nie tylko klikają.
Na początku skup się na sygnałach, że produkt szybko przynosi ulgę:
Jeśli aktywacja jest wysoka, ale powtarzalne użycie niskie, możesz rozwiązywać zadanie „miłe do posiadania”, nie pilny problem.
Retencja to najczystszy dowód, że problem jest trwały.
Śledź retencję kohortową (tydzień 1 → tydzień 4, miesiąc 1 → miesiąc 3) i sparuj ją z sygnałami ekspansji:
Gdy ból jest realny, klienci naturalnie poszerzają użycie, bo produkt jest związany z krytyczną pracą.
Obserwuj użytkowników, którzy logują się, ale nie kończą zadania:
To często oznacza, że wartość jest niejasna, workflow za trudny lub rezultat nieprzekonujący.
Churn i utkniete triale to dane. Przeprowadzaj krótkie rozmowy, by dowiedzieć się:
Wykorzystaj odpowiedzi do dopracowania ICP i zawężenia problemu. Jeśli churn jest losowy, a powody niejasne, prawdopodobnie nie masz jeszcze zakotwiczenia w konkretnym bolesnym problemie.
Większość wczesnych „porażek” startupów to nie zły produkt — to zbyt słaby ból lub niewłaściwy kupujący. Celem nie jest trwałe trwanie; celem jest szybka nauka i czysta decyzja.
Pivotuj, gdy widzisz stały wysiłek z Twojej strony, ale niespójny pociąg ze strony klientów. Typowe czerwone flagi:
Jeśli te wzorce pojawiają się w wielu rozmowach, prawdopodobnie nie siedzisz na bolesnym problemie — przynajmniej nie w takiej formie, jak ją zdefiniowałeś.
Są dwa ruchy:
Nie zmieniaj obu naraz — nie dowiesz się, co poprawiło wyniki.
Nawet gdy wyniki są słabe, zachowaj dowody: komunikat, który zdobywał odpowiedzi, kanał przynoszący kwalifikowane rozmowy lub przypadek użycia, gdzie pilność wzrastała. Traktuj to jako kotwice, podczas gdy testujesz zmiany.
Ustal ramy czasowe decyzji, żeby uniknąć niekończących się poprawek: na przykład „W ciągu 3 tygodni przeprowadzimy 15 rozmów discovery i spróbujemy zamknąć 3 płatne pilotaże. Jeśli nie znajdziemy właściciela budżetu i powtarzalnego wyzwalacza pilności, odchodzimy.”
Odejście to nie porażka; to ochrona Twojego czasu na problem, który naprawdę boli.
Bolesny problem regularnie kosztuje kogoś czas, pieniądze, przychody, reputację, sen lub naraża na ryzyko zgodności, i ta osoba już próbuje go zmniejszyć (nawet używając nieporęcznych obejść).
Modny pomysł robi wrażenie i zbiera komplementy, ale nie wymusza działania — konkuruje z kategorią „może później”.
Ból generuje pilność i budżet. Gdy problem zagraża przychodom, marnuje godziny pracy lub zwiększa ryzyko, ludzie:
Nowość może przyciągnąć uwagę, ale to pilność prowadzi do decyzji.
Użyj prostego skoru: Częstotliwość × Nasilenie × Koszt (każde 1–5), a następnie pomnóż.
Jeśli nie potrafisz policzyć przynajmniej jednego z tych elementów na podstawie realnych przykładów, to prawdopodobnie „miły do posiadania”, a nie bolesny problem.
Zdefiniuj trzy role:
Jeśli użytkownicy odczuwają ból, ale nie ma jasnego kupującego (lub procesu zakupowego), ryzykujesz „wszyscy się zgadzają, nikt nie płaci”. Celuj w zgranie bólu z budżetem albo w silnego wewnętrznego adwokata, który potrafi przekształcić ból użytkownika w biznesowy case.
Szukaj zegara, który wymusza działanie, np.:
Jeśli najczęstsza odpowiedź brzmi „zajmiemy się tym w następnym kwartale”, traktuj to jako ostrzeżenie, że pilność (i chęć zapłaty) może być słaba.
Obejścia to dowód, że ktoś już płaci za rozwiązanie — tylko nie Twoim produktem. Przykłady:
Im więcej wysiłku i koordynacji wymaga obejście, tym większe prawdopodobieństwo, że ludzie zapłacą za ulgę.
Zadawaj o zachowania, nie opinie:
Unikaj „Czy byś użył…?” — to daje uprzejme, niemiarodajne odpowiedzi.
Szukaj zaangażowania przed napisaniem kodu:
Zainteresowanie bez zobowiązania to szum; zobowiązanie to dowód.
Zdefiniuj najmniejszy efekt ulgi w jasnym języku:
Uczyń to mierzalnym i natychmiastowym. Następnie wypuść najmniejszą wersję, która zapewni ten efekt przynajmniej raz end-to-end, nawet jeśli wymaga ręcznych kroków (concierge onboarding, wdrożenie razem z klientem, ręczne importy). Szybkość przynoszenia ulgi jest ważniejsza niż kompletność funkcji.
Zmień kierunek, gdy widzisz uporczywy wysiłek z Twojej strony, ale słaby pociąg od klientów:
Ruchy:
Nie zmieniaj obu naraz — nie dowiesz się, co zadziałało. Ustal ramy czasowe na testy, żeby nie dryfować w nieskończoność.